Strona główna
Witam! na poligonie doświadczalnym Damiana Gałki.
Jest to miejsce w Internecie, które traktuję jako prywatne laboratorium, teren nieprzewidzianych w skutkach eksperymentów i doświadczeń. Większość moich testów tutaj dotyczy tworzenia witryn www, ale nie tylko. Poniżej znajdziesz najnowsze wiadomości dotyczące zarówno tych eksperymentów, jak i mojego życia. Zapraszam do ich komentowania. Więcej informacji na temat mojej osoby znajdziesz w Moim Profilu.
Moje zabawy oraz kilka przydatnych informacji pogrupowałem wstępnie na kilka kategorii, które znajdziesz w menu po prawej stronie. Na dzień dzisiejszy najciekawszy wydaje się dział Topografia, gdzie znajdziesz podstawy topografii, trochę informacji o kompasie i busoli, mapach czy odbiornikach GPS jakie posiadam.
Ponieważ strona ta stała się również mini blogiem (pamiętnikiem), po prawej stronie znajdziesz linki do archiwum z wiadomościami z poprzednich okresów.
Najnowsze wiadomości
- 2 czerwca 2009
- Jakiś czas temu oswoiłem się z myślą, że prowadzę blog. Piszę "oswoiłem" ponieważ bardzo długo nie dopuszczałem do siebie takiej myśli. Początkowo strona ta była zwykłą wizytówką. Potem zacząłem bawić się HTMLem, CSSami i PHP wraz z MySQLem i eksperymentowałem z kolejnymi swoimi skryptami. Witryna ta stała się swoistym portfolio, gdzie prezentowałem też efekty swojej pracy. Prezentowałem też tutaj swoje CV, co wtedy było bardzo modne. Zaczęły też pojawiać się informacje dotyczące poszczególnych dziedzin jakimi się interesowałem. Część z nich poważnie się rozbudowała, inne stopniowo wymierały. Wraz z nimi zacząłem do surowych wiadomości wtrącać elementy i informacje z życia osobistego. Nagle witryna ta zyskała odwiedzających, których ku mojemu miłemu zdziwieniu stopniowo przybywało.
W momencie, gdy faktycznie dotarło do mnie, że prezentowane informacje osobiste stanowią ważny czynnik zachęcający Was do powrotu tutaj postanowiłem całość usprawnić. Stopniowo modernizowałem dość autorski i amatorski silnik witryny. Teraz w mojej głowie klaruje się kolejny pomysł, dość rewolucyjny, który już częściowo zapowiadałem. Zmęczyła mnie dość chaotyczna struktura na tej stronie internetowej, więc postanowiłem stworzyć tutaj typowy blog oraz skorzystać z dobrodziejstw subdomen wydzielając pozostałe materiały. Większość prac już wykonałem, głównie zarywając kolejne noce. Teraz jednak utknąłem z pewnym dylematem.
Ze względu na planowane duże zmiany w silniku witryny nie wszystko jestem w stanie zautomatyzować. Z tego też powodu zastanawiam się nad wiadomościami, które publikowane były do tej pory. Po krótkiej analizie archiwum stwierdziłem, że wiele informacji obecnie jest mało wartościowych, ale wśród nich znajduje się równie spora grupa dość ciekawych. Osobiście trochę ciężko mi zrezygnować ze wspomnień z wyjazdów, publikowanych tutaj zdjęć czy niektórych przemyśleń, a szczególnie Waszych komentarzy do nich. Ponieważ ciągły deficyt wolnego czasu podcina trochę moje skrzydła i optymizm mam problem, z którym nie potrafię sobie poradzić. Dopuszczam jednak możliwość zapomnienia o wszystkich wiadomościach i ponownym starcie „od zera”.
W związku z powyższym zwracam się do Ciebie o poświęcenie jeszcze kilku minut i udział w ankiecie jaką przygotowałem. Mam nadzieję, że pomożesz mi wybrnąć z tej dość patowej (dla mnie) sytuacji. Chętnie poznam Twój punkt widzenia. Ankieta dostępna jest tutaj.
PS. Czerwiec zapowiada się dla mnie bardzo pracowicie z dużą ilością wyjazdów, więc ponownie mogę trochę rzadziej publikować wiadomości. Pozostawię Wam za to więcej czasu na ocenę archiwum i odpowiedź w ankiecie.
- 23 maja 2009
- W weekend 16/17 mają pojechałem do Rzeszowa na szkolenie STORAT połączone z pozorowaną akcją nocną. Tym razem szkolenie przygotowywał Tomek Kluz i w moim odczuciu wszystko wypadło super. Nie znam opinii Zarządu w tej kwestii, ale według mnie organizacja przebiegła sprawnie. Chciałbym też pogratulować Tomkowi organizacji udanego szkolenia i pozorowanej akcji nocnej.
Muszę jednak przyznać z ręką na sercu, że sam nie dałem z siebie 100% i dawno nie zawaliłem nawigowania zespołem tak jak tym razem. Nasze przejścia w terenie wyznaczonym do przeszukania nie gwarantowały jego rzetelnego przeszukania. Teraz z perspektywy czasu jaki upłynął od szkolenia wiem, że na tak kiepski efekt złożyło się kilka drobnych błędów jakie popełniłem. Były takie momenty, gdy wątpiłem we wskazania busoli i GPS, które potrafiły różnić się dość znacznie co w połączeniu z dość trudnym terenem i szybkim przewodnikiem prowadziły do popełniania przeze mnie kolejnych błędów. Za wolno i błędnie reagowałem na zmieniającą się sytuację.
Muszę też poeksperymentować z innym sposobem noszenia radia, które w znaczny sposób wpływa na wskazania busoli. Przy kamizelce taktycznej nie miałem, aż takich problemów jak teraz z nowym plecakiem. Zacząłem też rozglądać się za innymi kompasami/busolami na rynku. Ciekawe wydają się kompasy kciukowe. W niedzielę, w ciągu dnia, poprawiłem swoje przejścia w tym samym terenie męcząc już innego przewodnika i psa.
Trochę czasu na odpoczynek i przemyślenia dotyczące tego weekendu wygospodarowałem kilka dni później. Z Rzeszowa bowiem udałem się do Wojskowego Zespołu Wypoczynkowego Jawor nad Soliną. Tutaj od jakiegoś czasu pracuje Magda, którą postanowiłem odwiedzić. Mojemu szefowi też to pasowało, bo w poniedziałek byliśmy umówieni w gospodarstwie Natura Park, gdzie czekały na mnie nowe zadania.
Fajna sprawa po pracy relaksować się przy piwku nad brzegiem jeziora, słuchając ptaków i podziwiając okolicę wraz z Madzią. Jaka miła odmiana po blokowisku widzianym na co dzień. Niestety brakło czasu na jakiś typowy wypad w góry, bo po pracy to już za późno, aby wychodzić na szlak. Na miejscu poznałem też wielu interesujących ludzi. Bardzo mile wspominam te kilka dni, w trakcie których nawet praca nie była tak męcząca i denerwująca.
- 15 maja 2009
- Do połowy maja, poza pracą, starałem się uporządkować zaległe sprawy. Zaczęło się od nocek przed komputerem i usuwania śmieci z serwera, gdzie umieszczona jest m.in. ta strona internetowa. Obiecałem rewolucję, więc był to jeden z małych kroczków w jej stronę.
Przy okazji przyszedł czas na lokalne dyski twarde, gdzie zwolniłem też wiele miejsca. Głównie usuwając redundantne pliki. Troszeczkę lepiej też zorganizowałem sobie backupy. Z tym, że tutaj jest więcej pracy do wykonania. Uporządkowałem też całą partycję z mapami. Zarówno rastrowymi jak i wektorowymi. Nagle znalazło się kilka GB wolnego miejsca.
Kolejna sprawa dotyczyła w końcu mojego samochodu. Od jakiegoś czasu hałasowało mi jedno z łożysk. Sądziłem, że jeszcze jeden kurs, jeszcze jeden wyjazd i je wymienię. To tak w ramach oszczędności, aby nie wymieniać za wcześnie. Trwało to i trwało, aż w końcu hałas i stukania zaczęły mnie drażnić. Gdy nadszedł czas na wymianę okazało się, że moje oszczędności kosztują mnie dwa razy tyle. Poza łożyskiem wymiany wymagały też bębny, bo łożysko przekręciło się dalej.