Strona główna
Witam! na poligonie doświadczalnym Damiana Gałki.
Jest to miejsce w Internecie, które traktuję jako prywatne laboratorium, teren nieprzewidzianych w skutkach eksperymentów i doświadczeń. Większość moich testów tutaj dotyczy tworzenia witryn www, ale nie tylko. Poniżej znajdziesz najnowsze wiadomości dotyczące zarówno tych eksperymentów, jak i mojego życia. Zapraszam do ich komentowania. Więcej informacji na temat mojej osoby znajdziesz w Moim Profilu. Moje zabawy oraz kilka przydatnych informacji pogrupowałem wstępnie na kilka kategorii, które znajdziesz w menu po prawej stronie. Znajdziesz tam również linki do archiwum z wiadomościami z poprzednich okresów.
Najnowsze wiadomości
- 4 lipca 2008
- Zastanawiam się właśnie czy pod koniec czerwca wydarzyło się coś, czym mógłbym się tutaj pochwalić ;) Praca, praca i jest... jeden weekend, gdy pojechaliśmy w okolice Łodzi na działkę mojej chrzestnej matki. Oj tak. Mile spędzony dzień z wyłączonym telefonem komórkowym. Nawet przelotne opady deszczu nie mogły zepsuć tak wspaniałej atmosfery.
W poniedziałek okazało się jednak, że jeden dzień to zdecydowanie za mało na odpoczynek. W połowie tygodnia rodzice zaczęli przeczesywać oferty Last Minute i padł pomysł ich wyjazdu do Chorwacji. Po kilku dniach decyduję się do nich dołączyć. Chorwacja to kraj, o którym słyszało się już tak wiele. Znajomi jeżdżą tam praktycznie co roku. Ja nie miałem jeszcze okazji i stwierdziłem, że trzeba to wykorzystać. O tym jak było napiszę w kolejnej wiadomości.
- 19 czerwca 2008
- Ostatni weekend spędziłem w Rzeszowie (i okolicach) na szkoleniu zespołów STORAT połączonym z pozorowaną akcją nocną. W sobotę poza szkoleniem z przeszkodami "na stadionie" braliśmy udział w pokazach przy okazji "Paderewiady 2008". Zdjęcia niedługo ukarzą się na stronie stowarzyszenia. Wieczorem rozpoczęła się pozorowana akcja nocna, wyjazd w okolice Bud Głogowskich i kilkugodzinne poszukiwania w dość mało przyjemnym lesie. Podsumowanie szkolenia zakończyło się około 4 nad ranem.
W niedzielę, chyba wyjątkowo, nie było jakiś poważnych szkoleń dla nawigatorów, ale mieliśmy również mniejsze szkolenia całych zespołów. Kolejne, choć zdecydowanie krótsze, poszukiwania w terenie otwartym. W trakcie tych szkoleń starałem się przede wszystkim testować mój nowy odbiornik GPS – Rino 530HCx, choć 60CS włączony zawsze był pod ręką. Oczywiście kompas i mapa były podstawą w prowadzeniu nawigacji. W sumie to w Budach Głogowskich sprawdzał się jedynie zwykły kompas magnetyczny w jednej ręce i odbiornik GPS w drugiej oraz mapnik na szyi.
Muszę przyznać, że do takich celów Rino jest mniej poręczne niż stary dobry 60CS. Może jest to też kwestia przyzwyczajenia i pewnych nauczonych tricków z sześćdziesiątką, ale odniosłem wrażenie, że wiele przydatnych funkcji jest głębiej "zakopana" w menu Rino. Pobawię się jeszcze Rino, bo na dzień dzisiejszy nie jestem tak zdecydowany jak GPS Maniak na całkowite zastąpienie przez Rino modelu 60.
W niedzielę wieczorem, zamiast do domu, udałem się do Zagórza, do Magdy, która też miała kilka dni urlopu. Pomijając czas jaki musiałem poświęcić na pracę reszta upłynęła mi bardzo szybko i miło. Dużo też pozwiedzałem, a jeszcze więcej zjadłem :D Do tej pory się śmieję, że przez kilka dni, gdy byłem goszczony przez rodziców Magdy rozciągnąłem sobie żołądek tak, że teraz chodzę ciągle głodny. Poza tym pozałatwiałem też kilka zaległych spraw w Lesku (m.in. urzędy) oraz w gospodarstwie Natura Park w Stężnicy. Trzeba przyznać, że z dnia na dzień ośrodek wygląda coraz lepiej. W środę, 18 czerwca, wieczorem wróciłem do domku.
- 13 czerwca 2008
- Wczoraj, w czwartek, do Bełchatowa przyleciał Robert z Magdą. Oczywiście nie mogło obyć się bez wspólnego spotkania. Bardzo się z niego cieszę, chociaż miałem okazję nie tak dawno widzieć się z Robertem, to Magdy nie widziałem już bardzo długo. Pomijając oczywiście zdjęcia publikowane na ich blogu.
Dziwna sprawa wynikła podczas naszego spotkania. Przez ostatnie dwa tygodnie nie opuszczało mnie uczucie zbyt krótkiej doby, zaległości i długiej listy spraw do załatwienia. Gdy chciałem o czymś opowiedzieć stwierdzałem, iż nic konkretnego nie zrobiłem. Czyżby taka szara codzienność, czy może objaw braku zorganizowania czasu i własnej pracy, a może lenistwo?
Nie dawało mi to spokoju i postanowiłem przejrzeć swój organizer i notatki z ostatnich dni. Faktycznie nic szczególnego się nie wydarzyło. W "dywanach" telefon tu lub tam, trochę korespondencji z kontrahentami, na dalsze porządki w katalogach brakło już czasu. Ogólnie ostatnio nie dzieje się tak wiele jak zazwyczaj. W Natura Park praca nad galerią zdjęć i filmikami, zamawianie sprzętu do Paintball'a i kilka innych drobiazgów. Najdziwniejsze w tym uczuciu jest to, że lista tych drobnostek każdego dnia jest strasznie długa, dzisiaj jak na nią patrzę widzę, że zdecydowana większość została wykonana, a nadal mam wrażenie, że nic nie zrobiłem.
Wspomnieć mogę jeszcze o tym, iż zaopatrzyłem się ostatnio w dość duży dysk twardy do mojego desktopa. Tradycyjnie już po jego podpięciu nadpisałem sobie MBR i nie mogłem uruchomić systemu. Przy próbach naprawy całości okazało się, iż popełniłem dość duży błąd wymieniając (bardzo dawno temu) klawiaturę standardową z PS2 na tą nową podpiętą do USB. Przy pracach z konsolą odzyskiwania Windows nie ma jeszcze sterowników do USB co owocuje tym, iż klawiatura nie działa. Poratowali mnie sąsiedzi, od których pożyczyłem na czas naprawy ich klawiaturę z wtyczką PS2. Dziękuję.