Galka.MountLab.net
Poligon doświadczalny Damiana Gałki.

Strona główna

Najnowsze newsy

12 maja 2007
Kilka dni temu zorientowałem się, że powstała nowa stronka: Kowalczykowo. Tym razem założyli ją nasi znajomi Justyna i Bartek. Muszę przyznać, że bardzo podoba mi się ta fotka w topie. Natomiast brakuje mi możliwości komentowania wiadomości, ale to przecież Joomla!, więc pewnie dodadzą później. Od dzisiaj będę wypatrywał i tam nowych wiadomości. Tym bardziej, że nie widzieliśmy się już dobrych kilka miesięcy.

7 maja z wycieczki do Grecji wróciła moja Mama. Setki zdjęć do obejrzenia. Odżywają wspomnienia z mojego pobytu tam w trakcie wakacji 1999 roku. Co prawda tym razem wycieczka obejmowała wiele nowych miejsc, w których jeszcze nie byłem, ale to ta sama kultura, architektura, więc i emocje podobne. Pewnie jeszcze się wybiorę kiedyś do Grecji, a na razie cieszę oczy fotkami wykonanymi przez Mamę.

W środę pojechałem do Niemiec i Holandii. Niby służbowo, ale w sprawie troszkę odbiegającej od moich normalnych obowiązków. W firmie ostatnio okazało się, że potrzebujemy jeszcze jeden samochód dostawczy. Mając wielu znajomych sprowadzających samochody z zachodu decyzja była szybka – ściągniemy i my. Ogólnie mieliśmy odebrać kupionego już wcześniej dla kogoś Hundaya, dlatego braliśmy lawetę, ale po drodze mieliśmy rozejrzeć się za Mercedesem Sprinterem dla naszej firmy. Odwiedziliśmy wiele komisów i szrotów. Początkowo rozglądaliśmy się za kilkuletnimi Sprinterami, tak od 2004 roku. W jednym z miejsc znaleźliśmy Sprintera w wersji Max z marca 2006 roku. Jedyną jego wadą były wgniecione blachy po bokach. Po konsultacjach z naszymi mechanikami utargowaliśmy cenę do 16000 Euro i pojechaliśmy do Holandii po zamówionego Hundaya. W tym czasie Niemiec w komisie miał przygotować papiery. Niestety wracając z Holandii do Niemiec kilkukrotnie stanęliśmy w korkach. Spowolniła nas również masowa kontrola pojazdów na granicy Niemieckiej. To wszystko wpłynęło na nasze spóźnienie. Komis oficjalnie otwarty był do 17:30. A Niemiec jak to Niemiec, mimo naszych telefonów i próśb o 17:30 zamknął interes i pojechał do domu. My przyjechaliśmy pod bramę około 17:45. Nie mając dokumentów i samochodu, za który już zapłaciliśmy zostaliśmy zmuszeni do noclegu. Po dość nerwowej nocy rano odebraliśmy Sprintera i dwoma samochodami udaliśmy się do domku, gdzie dotarliśmy w nocy z piątku na sobotę.

Komentarze:





Kod zabezpieczający przed automatami.