Strona główna
- 19 marca 2006
- Kilka dni temu usłyszałem komplement, z którym nie do końca się zgadzam i trochę mnie zdziwił. Podobno potrafię utrzymywać stare znajomości mimo upływu czasu i często dużych odległości. Osobiście uważam, że jest odwrotnie i problem relacji na odległość jest jedną z moich największych wad.
Przypominają mi się rozmowy na ten temat z Edytą, koleżanką z Trójmiasta poznaną podczas wakacji w USA. Owszem kontakt utrzymujemy, ale tylko i wyłącznie dzięki jej wytrwałości, chęci i tego czegoś, czego mi brakuje. Mam jedynie nadzieję, że czasami zajrzy na tą stronkę.
Kolejnym powodem moich obaw o brak umiejętności utrzymywania znajomości na odległość są nocne rozmowy przy piwku i ataki ze strony Marty i Łukasza, na przykład w październiku 2005 w Nowym Sączu. Pamiętacie jeszcze te argumenty? Twierdzili, że teraz jestem tak zabiegany, że nie znajduję dla nich czasu, że nie potrafię częściej pojawiać się w Sączu, że nasze drogi się rozejdą i więcej się już nie zobaczymy. Mimo wszystko nie jest jeszcze tak źle.
Pojawia się iskierka nadziei. Pocieszająca jest myśl o utrzymywaniu nadal dobrych kontaktów z większością znajomych chociażby w Bełchatowie. Może nie widujemy się, aż tak często jakbyśmy tego chcieli, ale zawsze... Ostatnio też odwiedziliśmy Kingę, koleżankę z Sącza, mieszkającą w Woli Krzysztoporskiej.
Natomiast dzisiaj tę stronkę odnalazł w gąszczu internetowych informacji Karol Wakuła, kolega z czasów, gdy reaktywowaliśmy harcerstwo w Bełchatowie. Wymieniliśmy kilka szybkich zdań przez telefon i namiary na siebie i znajomych. Głęboko wierzę, iż witryna ta pomoże mi choć w części odnawiać takie znajomości, a przede wszystkim walczyć z moją wadą.
Bardzo dziękuję wszystkim odwiedzającym tę witrynę, wszystkim którzy starają się nadal utrzymywać kontakt ze mną, mimo problemów jakie to stwarza. Dziękuję za Wasze starania. Obiecuję poprawę.
Komentarze:
Nie ma za co :)
(Marcin Skrzypiński / 20-03-2006 godz. 19:48:20)
Pozwolę sobie na małe sprostowanie. Wydaje mi się, że sformułowanie "ataki ze strony Marty i Łukasza" jest odrobine przesadzone. Doskonale pamiętam pewną rozmowę przed wakacjami 2005 i ze swojej strony mogę powiedzieć tylko tyle, że moje obawy dotyczyły nie tyle utrzymywania kontaktu via email, sms, gg... ale właśnie wspólnych spotkań twarzą w twarz. Wydaje mi się, że te drugie sprawiają i sprawiać będą zawsze niezaprzeczalnie większą frajdę. Tylko tyle :)
Póki co jednak uważam, że pomysł stronki www jest bardzo trafiony. Dziś przyłapałam się na tym, że sprawdzam ją średnio raz dziennie i bulwersuje się kiedy nie ma nowych wiadomości :)(Marta / 20-03-2006 godz. 23:35:49)
Marta, ma rację. Ja również tutaj zaglądam regularnie i jak nic nowego nie ma napisane to jestem zawiedziony. Czuję pustkę. I w związku z upływającym czasem jaki zmarnowałem w czasie pracy na patrzenie na Twoją stronkę bez nowych wpisów jest nie do zniesienia. Nie lubię tego uczucia. I co z tym zrobisz?
(Marcin Skrzypiński / 23-03-2006 godz. 20:09:36)
Zapewne zaraz coś napiszę:
Marto, faktycznie rozmowa odbyła się przed wakacjami, a nie w październiku jak napisałem. Niestety ja Wasze argumenty odbierałem wtedy jako dosłowny atak. Potwierdzam, spotkania twarzą w twarz sprawiają więcej frajdy, ale nie zawsze jesteśmy w stanie je zorganizować. Staram się nadrabiać przez wynalazki typu GG, e-mail, www.
Marcinie, mam jedynie nadzieję, że jesteś w stanie znieść te kilka ciężkich chwil, gdy marnujesz swój czas w pracy na poszukiwanie tutaj jakiś nowości.
Prawda jest też taka, że nowości się pojawiają, ale nie są ogłaszane na stronie głównej. Ostatnio podciągnąłem trochę, topografię i zaległe artykuliki. Na przykład dotyczące odbiornika GPS czy formatów pozycji.(Damian Gałka / 24-03-2006 godz. 00:07:08)