Strona główna
- 2 kwietnia 2006
- W piątek wieczorem wraz z Robertem, po ciężkim tygodniu dla nas obojga, wybraliśmy się do Mesy (taki lokal w okolicy). A na miejscu poza wieloma znajomymi, których często tam spotykamy, poznaliśmy Łukasza. No może on poznał Roberta, ale ważne jest to co wyszło potem. Okazało się, że Łukasz to harcerz 27 Piotrkowskiej Drużyny Harcerskiej i wielokrotnie spotykaliśmy się z nim na różnych imprezach naszego hufca. Zaczęły się wspomnienia, biwak po biwaku, obóz po obozie, festiwale, Gniezno2000 oraz poważne dyskusje do północy na temat Związku i jak on wpłynął na nasze obecne życie. Poza tym okazało się, że mamy wielu wspólnych znajomych.
Miło było wrócić wspomnieniami do tych lat, jakby nie było, beztroski. Ale skoro piątkowy wieczór wspominam mile to dla równowagi w niedzielę złapała mnie wiosenna deprecha. Moja drużyna na Hattricku wtopiła na własnej murawie z najsłabszą drużyną w lidze - czas na kolejny spadek. Mapka okolic Bełchatowa, którą wysłałem do kompilacji w nocy na serwer MapCenter2 zawierała błędy i nie została skompilowana. Ekipa TeamTactical, z którą jeszcze jesienią udawało mi się trenować w sieci w grze Operation Flashpoint, definitywnie została rozwiązana. Telefon służbowy też zadzwonił w niedzielę, ale to już nie było takie złe ;) Wszystkim dookoła chyba hormony szaleją, bo starają sie mnie zeswatać i na siłę uszczęśliwić. Eeee idę spać jutro też zaświeci słońce.
Komentarze:
Na chwilke obecną z tym słońcem to aż tak dobrze nie jest, ale jest wcześnie i wszystko jeszcze może się wyjaśnić :)
(robsohn / 3-04-2006 godz. 09:50:28)