Strona główna
Możliwość komentowania została zablokowana.
- 2 stycznia 2007
- 27 grudnia wyjechałem na Sylwestra ze znajomymi z Radomska (i nie tylko). Impreza sylwestrowa odbyla się w okolicach Dolnego Kubina na Slowacji. Ogolnie było fajnie, sam bal bardzo mi się podobal. No i przede wszystkim gory, choc sniegu było za malo. Ale był!
Pojawil się jednak problem, bo na dwa tygodnie przed naszym przyjazdem zmienil się wlasciciel osrodka. Nowy wlodarz zapomnial, ze bedzie mial gosci i domki, w ktorych mielismy spac, rozebral do samych szkieletow rozpoczynajac tym samym remont generalny osrodka. Zakwaterowali nas w hotelu. Cudem wywalczylismy kolacje pierwszego wieczoru. Na stolowce konczono malowac sciany i ukladac nowe parkiety. W trakcie pobytu od czasu do czasu pojawialy się (i znikaly) kolejne „perelki organizatorskie” jak brak cieplej wody, brak ogrzewania, calkowity brak wody, itp. Ale to juz malo wazne.
Natomiast bardzo mile wspominam, nasze przesiadywanie w pokojach i korytarzach hotelowych. Pewnego dnia wybralismy się do aqua parku – Tatralandia. Po wejsciu, patrzylem z ogromnym zdziwieniem na ludzi biegajacych w strojach kapielowych po sniegu. Sadzilem, ze ja się nie odwaze. Kilkanascie kolejnych minut jednak zmienilo moje podejscie diametralnie. Nie ma to jak wyjscie z basenu (na swiezym powietrzu) z woda w granicach 36-38 stopni na polane pelna sniegu, porzucanie się sniezkami przez kilka minut i znowu kapiel w cieplej wodzie. Polecam kazdemu.
Choc sniegu troche spadlo to na nartach jezdzic się nie dalo. Wszystkie wyciagi były pozamykane. Ale udalo nam się znalezc zbocze w okolicach osrodka, gdzie na sankach pojezdzilismy. Innego dnia zorganizowalismy sobie kulig, ciagnac sanki za samochodem. Jednak okazalo się, ze z sanek malo co zostalo. Troche się przytarly na asfalcie, ale była dodatkowa frajda – czasami podczas zakretow spod ploz pojawialy się smugi iskier. Do dyspozycji mielismy tez sale gimnastyczna i mam wrazenie, ze nadrobilem zaleglosci w grze w siatke, pilke halowa i kosza z calego roku.
Musze tez się troszeczke wytlumaczyc. Mimo, iz wiekszosc kontaktow ze znajomymi utrzymuje dzieki internetowi i telefonii komorkowej to zazwyczaj staram się skladac zyczenia podczas osobistego spotkania. Nie zawsze jednak się to udaje. W wieczor sylwestrowy wysylalem SMSy do wielu osob, z ktorymi nie moglem się spotkac. Problem w tym, ze nie w kazdym się podpisywalem sadzac, ze adresaci posiadaja moj numer sluzbowego telefonu (tylko taki mialem za granicami kraju). Wiec przepraszam tych z Was, ktorzy otrzymali anonimowa wiadomosc tekstowa z numeru 502xyzxyz. To byłem ja. Zapewne wiele osob jeszcze pominalem, ale nie chciałem wysylac jednej wiadomosci hurtem do wszystkich w ksiazce telefonicznej. To dopiero byłby spam.
Jesli kogos pominalem to (choc pozno, ale szczerze) chciałbym zyczyc Wam tego, aby najgorszy dzien 2007 roku był taki jak najlepsze dni w 2006.
Zakonczenie roku to tez czas na podsumowania, przemyslenia obecnej sytuacji i plany na przyszlosc. Swoista przerwa w biegu za... no właśnie i tu trzeba pomyslec za czym gonimy i czy ma to sens. U mnie wygospodarowanie przynajmniej jednego wieczoru na przemyslenia stalo się juz tradycja. O dziwo nauki wyniesione ze studiow i narzedzia z zarzadzania strategicznego po pewnych modyfikacjach nadaja się idealnie na takie wieczory. Przyklad analiza SWOT. Co prawda w tym roku nie pokusilem się na zabawy jakich dokonywalem w latach poprzednich. Jak na razie wnioski pozostawie dla siębie, ale pewnie i tak zobaczycie efekty tych przemyslen. Choc z drugiej strony wielkiej rewolucji nie przewiduje.